Wywiad z laureatem World Press Photo – Tomkiem Wiechem

06/04/2011, Author: Pixmac.pl, Categories: foto, interview, news, people, press
 
Tomek Wiech – fotograf.
Ukończył politologię na UJ.
Obecnie studiuje na Instytucie Twórczej Fotografii w czeskiej Opawie.
Do niedawna pracował w Gazecie Wyborczej.
Dziś działa jako wolny strzelec.
Prowadzi blog.
 
 
  
 
(Fot. Bartosz Siedlik) 
 
 
 
W 2008 zdobył nagrodę World Press Photo za pojedynczą fotografię z cyklu o życiu w biurze w dużej firmie.
  

 

Tematyka Twoich zdjęć, choć krąży wciąż po Polsce, jest dość rozległa. Skąd czerpiesz pomysły?

Różnie.
Na przykład ‘Skawce’ – przejeżdżałem tamtędy wielokrotnie. Buduje się tam zapora i teren wokół niej jest
drmatycznie pusty. Robi wielkie wrażenie. Wizualne. Myślałem, żeby pojechać tam specjalnie i coś zrobić.
Ostatecznym bodźcem był artykuł o tym miejscu w Tygodniku Powszechnym. Uznałem, że warto i zacząłem jeździć.


Czyli wcześniej, przejeżdżając, nie wiedziałeś jaki los ich czeka? Tylko ci się okolica podobała?

Tak.
Tzn. trzeba to rozdzielić. W jednym miejscu buduje się zapora i robi wrażenie, ale Skawce są jakieś 7 km dalej. Więc
gdy przyjechałem tam pierwszy raz, to nawet nie byłem pewny, czy to właśnie to miejsce.

‘Krym’?

Wakacje. Wybór nieprzypadkowy.


‘Patryk’?

W ramach ‘Akcji Smoleńsk’ – pomysłu wokół pewnego mieszkania.
Dobrze znana Cecylia Malik, krakowska artystka, z siostrą Justyną Koeke wymyśliły artystyczny projekt dotyczący
ich rodzinnego mieszkania. Ich rodzice musieli się wyprowadzić z mieszkania w kamienicy, którą odzyskał jej nowy
właściciel. Postanowiły się pożegnać z tym mieszkaniem i przez dwa tygodnie trwała akcja „Smoleńsk 22/8”.

Taka profetyczna trochę…?

Trochę tak. To było w marcu.
Różne osoby robiły swoje rzeczy. Ja fotografowałem Patryka, wnuka rodziców Cecylii, który przyjechał tam na ferie
zimowe.


‘Indie’?

Wakacje.
Ale na wakacje pojechałem też wzdłuż zachodniej granicy Polski, dwa lata temu.

 
O czym opowiada ci się najłatwiej?
 

 

Staram się robić zdjęcia na tematy, które w jakiś sposób mnie dotyczą. I są ważne. Czyli o tym co dookoła mnie. Stąd
np. Polska.

Jakie tematy cię fascynują?

Polska mnie fascynuje. I jej przemiany na tym etapie, na którym jest teraz.

Ale jakby się z Polski zrobiły takie Niemcy, gdzie płaci się mandat za nieskoszenie trawnika?

To by mnie to denerwowało.
Ale byłem ostatnio w Brugii, która jest niezwykle bogatym miastem i myślę, że mógłbym tam też fotografwać. To
bogactwo to taka nuda, która jest tak samo kiczowata, jak w Polsce dinozaury. Nuda wynikająca z przesytu.


Nad czym pracujesz w tej chwili?

Od roku jestem bardzo skoncentrowany na pracy o naszym kraju. Z jednej strony to wynik kilku lat pracy w Gazecie
Wyborczej i fotografowania jej przy różnych okazjach, a teraz myślę o tym, jak to ułożyć i jak pokazać, jaką formę
temu nadać.
I tym się zajmuję w tej chwili.
Ale kusi mnie miasto Wadowice. Jako polskie miasteczko, w którym urodził się papież.
Ostatnio robiłem też portrety emerytom. Staram się, żeby opublikował to jakiś magazyn, ale na razie pliki zalegają
wyłącznie na moim komputerze.
Projekt o Polsce nie będzie neverending story, bo czuję już powoli przesycenie i mam teraz możliwość zrobienia wystawy i publikacji, dostałem na to stypendium „Młoda Polska” z Narodowego Centrum Kultury, więc całą energię zużywam na jej ułożenie i dokończenie.

Cały czas chodzisz z aparatem? Bezustannie? Czy masz po prostu talent do natykania się na takie sytuacje?

Ostatnio dużo siedzę w domu.

No ale jak się znajduje takie sytuacje? To sytuacja ciebie znajduje, jak rozumiem… Ty tylko jesteś gotowy?

Szedłem ulicą. Wyciągnąłem aparat. Wiesz to trochę trwa… trzeba wpisać PIN… i proszę… zdjęcie.

Czyli zdążyłeś… ;)


Ale brzydko widzisz tę Polskę dość. Nie mógłbyś jej widzieć tak… chopinowsko? Romantycznie?


 Jesteś ironiczny i złośliwy. I na dodatek jakoś tak widzisz to wszystko takie obskurne, obłażące, takie fu… Że od
razu widać, ze jesteś kimś stąd. Bo tylko ktoś stąd może tak bardzo drwić.
Ja nie drwię. Ja rejestruję.
 
 


Rejestruje kamera internetowa. Ty drwisz. Pewne rzeczy pokazujesz śmiesznie, pewne zgryźliwie, ale część rzeczy
jest po prostu strasznych. Jaki obraz Polski pokazujesz tymi zdjęciami?

Polska to kraj, który przez bardzo długi czas nie rozwijał się szybko. Od 1945 do 1989. I nagle odzyskał wolność ,
pojawił się system kapitalistyczny, dopływ pieniędzy, no i zaczął iść do przodu. I chodzi mi o to, żeby pokazać kraj,
który z jednej strony wszedł w nowy system, z drugiej strony coś pozostało ze starego systemu, z trzeciej strony jest
krajem o bardzo romantycznej tradycji, która pokutuje od wieków, a wreszcie z czwartej strony za wzór stawiamy
sobie sąsiadów z zachodu, i większość chiałaby, żeby wszystko było u nas takie jak np. we Francji. Te wszystkie
czynniki się razem mieszają i wychodzą z tego moje zdjęcia.


No dobra, ale to pokazujesz ten rozwój taki przaśny, nieporadny. Ten taki nieprzystający, z którego można się
tylko nabijać. Ty, jako człowiek z wielkiego miasta. Wsiadasz w samochód i jedziesz na jakąś wieś, gdzie jest
łatwo zrobić coś takiego. Zwłaszcza tobie, z wielkomiejską optyką. Tak to wygląda. A przecież można by zrobić coś
takiego między drapaczami chmur… A ty to robisz z perspektywy turysty, człowieka który jedzie do egzotycznego
kraju.

Ale tego jest tak strasznie dużo. Wystarczy wsiąść w samochód i przejechać się drogą z Krakowa do Rzeszowa,
Krakowa do Warszawy, Warszawy do Białegostoku, Łodzi do Poznania… W samym Krakowie też mam takie zdjęcia.
Blisko centrum. Nie mamy drapaczy chmur…


Za tym wszystkim ewidentnie stoi jedna teza o Polsce. Jak ona brzmi?

Że Polska jest krajem bardzo nieuporządkowanym, gdzie ludzie zachłysnęli się wzorcami z zewnątrz.
Jest bałagan. Chaos. Często brak poczucia dobrej estetyki. Ale to nie jest jedna teza – to bardzo skomplikowany stan
rzeczy.


A twój stosunek do tego wszystkiego jest…?

Ambiwalentny. Z jednej strony mnie to bardzo fascynuje. Gdy jadę samochodem i widzę taką piramidę przydrożną to
trudno mi się nie zatrzymać…z drugiej wolałbym, żeby było ładniej…
Ty naprawdę nie uważasz, że Polska jest inna?

Ja nie wiem, jaka jest Polska…

Ja też nie.

Zmieńmy temat. Zawsze chodzisz z aparatem?

Nie zawsze.

A zdarzyło się tak, że go nie wziąłeś, a potem plułeś sobie w brodę?

Od roku nie pracuję w gazecie. Gdy pracowałem, to bardzo często nosiłem aparat i miałem go przy sobie od rana do
wieczora. Obecnie nie mam takiej potrzeby, bycia na stałym posterunku. Nie pamiętam jakichś poważnych sytuacji,
w których żałowałem, że nie wziąłem aparatu. Przeważnie są to drobne sytuacje.
Sytuacją jednak, która mnie bardzo zmartwiła to gdy umarł papież i była conclave. Miałem wolne i cały dzień
nosiłem aparat ze sobą. Chodziliśmy też po mieście i byłem zły, że ten aparat tak mi ciąży. I później wieczorem
poszliśmy jeszcze do dużego hipermarketu, ale miałem już dość i zostawiłem aparat w domu. Gdy tylko weszliśmy,
zobaczyliśmy wielką ścianę telewizorów – w tym momencie wypuścili biały dym i wszyscy ludzie się zbiegli z
koszykami, zakupami… i nie sfotografowałem tego.

A komórka nie jest opcją?

Jest, ale nie miałem aparatu w komórce.

Czyli nie rozróżniasz ‘porządnych ‘ zdjęć od ‘nieporządnych’?

Nie, nie rozróżniam. Fotografia to fotografia, przybierająca różne formy.

Masz swój ulubiony cykl?

Przeważnie jest to temat, któremu poświęcam czas. Bieżący

A przestajesz je lubić, gdy skończysz?

Nie, ale emocje opadają.

No to przechodzimy do emocji. Po co wysyła się zdjęcia na konkursy? Żeby mieć czyste sumienie, że dało się sobie
szansę, czy zawsze jednak z myślą, że się wygra?

Nie, zawsze myślisz w środku, że masz najlepsze zdjęcia na świecie, prawda?

Acha, czyli generalnie nagroda World Press Photo nie zaskoczyła cię? :D

Pewnie, że mnie zaskoczyła. Inni też wysłali przecież najlepsze zdjęcia na świecie…
Nie miało znaczenia, że wybrali jedno zdjęcie z całego cyklu. Jasne, że lepiej, żeby wybrali całość, bo tak ten cykl
robiłem. Ale taka nagroda to zawsze dobra informacja. Jakiekolwiek narzekanie, byłoby grzechem.

Jak długo cieszy nagroda?

Całe życie, jak Miss World.
Ale życie płynie. Następnego dnia poszliśmy z samego rana z moją dziewczyną na spacer połączony z
fotografowaniem dużych przestrzeni osiedlowych. Z własnej, nieprzymuszonej woli. W sobotę.
WPP jest niesamowitą trampoliną marketingową. Ludzie zaczęli guglać Tomasza Wiecha i pewne rzeczy łatwiej jest
mi teraz robić. Będę robić absolutnie to samo, co dotąd, ale trochę już z innej pozycji. Jest po prostu łatwiej.
Wystawa i konkurs są tak popularne, że wiele osób, które nie siedzi w środowisku fotograficznym i nie interesuje się
fotografią, kojarzy mnie. Sama nagroda nic nie daje finansowo, ale przekłada się na ilość i jakość zleceń.

To teraz kilka pytań, na które odpowiedź może nie istnieć:

Co jest najważniejsze w dokumencie?Żeby wciągał.

Czy istnieje prawda w fotografii?

Jest prawda, ale wycinkowa, subiektywna.

Twoje najbliższe cele?

Chciałbym zrobić tę wystawę.

Ulubiony fotograf?

Nie mam.

Jakiego pytania ci nigdy nie zadano, na które chciałbyś odpowiedzieć?

Nie wiem…

Dzięki!
 

 

 

 

Share and Enjoy


No Comments

Leave a comment